Kiedyś też na to chorowałem, teraz mam nerwa.
Fajna jest, szybko i łatwo się robi - nawet w ciemni. Czasem wystarczy specjalny zepsuty albo niskiej jakości obiektyw i robi się sama. Pozwala skupić większą uwagę na motywie głównym (nawet jak na jednej fotografii jest ich 5). Jest strasznie elo i młodzieżowa i jazzy fazzy, srazzy, gazzy... i co tam chcecie:P Używa ją prawie każdy. Żyć bez niej nie mogą. Czasem jest faktycznie uzasadniona i dodaje nieco uroku fotografowanej scenie. Czy jednak każdej focie? W szczególności portretowi czy ślubniakowi?
Każdy "szanujący się" fotograf powinien w swoim folio mieć conajmniej jedną fotę z nią. Mogę pomarudzić jeszcze chwile ale nie chce mi się...
Dlaczego...dlaczego każdy to robi? Czy nie można się bez niej obejść? Wstyd się przyznać, że słabo komponujemy? Lepiej to zamaskować? Ba, nawet jak ładnie kadrujemy to i tak lepiej ją dodać.
Co jest? Przez 100 lat ludzie, żyli bez niej i bez innych... Czy to moda? wirus? a może już zakodowane w genach? Czy może takie są wymogi i tendencje w fotografii?
Nie dodawajcie winiety.
Jeśli to zrobiliście zobaczcie na zdjęcie bez niej?
Da się żyć?
Ja dałem rade się z nią rozstać.
Fajna jest, szybko i łatwo się robi - nawet w ciemni. Czasem wystarczy specjalny zepsuty albo niskiej jakości obiektyw i robi się sama. Pozwala skupić większą uwagę na motywie głównym (nawet jak na jednej fotografii jest ich 5). Jest strasznie elo i młodzieżowa i jazzy fazzy, srazzy, gazzy... i co tam chcecie:P Używa ją prawie każdy. Żyć bez niej nie mogą. Czasem jest faktycznie uzasadniona i dodaje nieco uroku fotografowanej scenie. Czy jednak każdej focie? W szczególności portretowi czy ślubniakowi?
Każdy "szanujący się" fotograf powinien w swoim folio mieć conajmniej jedną fotę z nią. Mogę pomarudzić jeszcze chwile ale nie chce mi się...
Dlaczego...dlaczego każdy to robi? Czy nie można się bez niej obejść? Wstyd się przyznać, że słabo komponujemy? Lepiej to zamaskować? Ba, nawet jak ładnie kadrujemy to i tak lepiej ją dodać.
Co jest? Przez 100 lat ludzie, żyli bez niej i bez innych... Czy to moda? wirus? a może już zakodowane w genach? Czy może takie są wymogi i tendencje w fotografii?
Nie dodawajcie winiety.
Jeśli to zrobiliście zobaczcie na zdjęcie bez niej?
Da się żyć?

Ja lubię winietę nienachalną. Pomaga zaakcentować temat.
OdpowiedzUsuń na zawsze